Przejdź do głównej zawartości

Liga Polska Manager '95 w magazynie Pixel

Lata 90. to złote czasy dla gier pozwalających wcielić się w managera piłkarskiego. Ascetyczny, atakujący setkami tabelek Championship Manager, Premier Manager, w którym oprócz wyzwań typowo sportowych, do zadań gracza należało też zarządzanie finansami drużyny, czy On The Ball, gdzie wirtualny trener musiał dbać nawet o wątłą psychikę zawodników, były szalenie popularne również w Polsce. „Przecież każdy, kto ma jakieś pojęcie o piłce (czyli 90% męskiej populacji w naszym kraju), od razu widzi, jakimi żałosnymi półgłówkami są ci wszyscy trenerzy. Przecież to oczywiste, że o ile jedna połowa ich decyzji jest chybiona, to druga jest prawdziwym sabotażem! Zamiast jednak uganiać się z trzonkiem od kilofa za pierwszym napotkanym absolwentem AWF-u, można zasiąść przy klawiaturze i na dobrze znanym sobie terenie pokazać na co nas stać” – diagnozował fenomen managerów redaktor Secret Service.

Zasadniczym mankamentem tych produkcji był jednak brak polskiej ligi. Uratowanie Ipswich Town czy Leicester City przed pewnym spadkiem z Premier League lub pokonanie Dynamen Drezno faworyzowanej Borussi Dortmund w Bundeslidze oczywiście dawało satysfakcję, ale jeszcze większą przyniosłoby przecież zdobycie tytułu mistrza Polski dla Szombierek Bytom lub Błękitnych Kielce (nie mówiąc już o dotarciu do finału Pucharu UEFA np. Bałtykiem Gdynia!).

--

W 44. numerze magazynu Pixel przedstawiłem historię kultowej gry Liga Polska Manager '95. Życzę owocnej lektury.

Popularne posty z tego bloga

Otchłań tekstu w magazynie Pixel

Pod koniec lat 90. granie przez internet to w Polsce wciąż zabawa dla garstki wybrańców. Nie dla nas barwne światy Ultimy Online, nawet kilka godzin spędzonych w MUD-zie jest wyróżnieniem.

Problem to dostęp do internetu, dla przeciętnego Kowalskiego osiągalny wyłącznie dzięki 0202122 – numerowi Telekomunikacji Polskiej. Połączenia blokują linię telefoniczną innym mieszkańcom i są notorycznie zrywane, szybkość przesyłu danych satysfakcjonuje co najwyżej miłośników tekstowych serwisów WWW oraz IRC-a, a dzień, w którym listonosz przynosi rachunek za telefon, jest najbardziej stresującym momentem miesiąca.

Nic dziwnego, że firma IPS, dystrybutor Originu, nie decyduje się sprzedawać w Polsce Ultimy Online – pioniera MMORPG, z setkami tysięcy graczy z całego świata i ogromnymi krainami fantasty, których wygląd podziwiać można w rzucie izometrycznym. Tylko nieco powszechniej dostępną rozrywką są darmowe MUD-y – multi-user dungeon – sieciowe gry tekstowe dla wielu osób, w których lakoniczne …

Recenzja książki z Robbo w "CD-Action"

W numerze 6/2018 poczytnego magazynu "CD-Action" ukazała się moja recenzja eksperymentalnej książki "Robbo. Solucja", która trochę mi się podobała, ale bardziej jednak nie. Dlaczego? O tym w tekście.

Złota era multiplayera w PSX Extreme

30 lat temu na urodziny dostałem od rodziców najlepszy prezent – drugi joystick. Otworzyło to przede mną i grupką znajomych (których wyraźnie przybyło, odkąd w moim domu pojawił się ośmiobitowy mikrokomputer) zupełnie nowy wymiar elektronicznej rozrywki.
Joystick kosztował wtedy równowartość miesięcznej pensji, ale było warto. Skończył się dla nas czas grania po kolei w River Raid i sprawdzania, kto lepiej popilotuje samolot w samobójczej misji nad rzeką. Skończyły się samotne wędrówki po azteckim grobowcu w Montezuma's Revenge, gdy poszukiwacza wirtualnych skarbów do precyzyjnego skoku dopingowała za plecami grupka kibiców. Epoka „jeden gra – reszta patrzy” przeszła do historii. Przecież nawet pradziad wszystkich gier – Pong – udowadniał, że najlepsza zabawa jest wtedy, gdy rywalizuje się z żywym przeciwnikiem. Odkrywaliśmy zatem uroki multiplayera, zauważając, że wiele tytułów nabiera w tym trybie nowego blasku.
-- o tym, co było dalej, przeczytają Państwo w lipcowym (#251) num…