Przejdź do głównej zawartości

Na szlaku "Niewidzialnej ręki"

„Kiedy rankiem skrzypnęły drzwi i staruszka wyszła przed dom, wszędzie było cicho i spokojnie. Tylko w zaroślach coś się poruszyło – ale któżby na to zwracał uwagę. Może kot? Może kura sąsiadów? Drogę przejechał ktoś na rowerze, potem Józef Grzelak przegnał krowy na łąkę. Wszystko było zwyczajnie, jak każdego dnia. A tu nagle… Babcia Marciniakowa oniemiała! Okazało się, że jej podwórko zostało dokładnie wysprzątane przez nocnych gości, po których pozostał krótki anonimowy list”.Tak właśnie dokładnie 60 lat temu na łamach "Świata Młodych" narodziła się Niewidzialna Ręka.

O tym, co było dalej, przeczytacie w "Gazecie Wyborczej" z 14 sierpnia (w dodatku "Ale Historia") i pod tym linkiem. Polecam się łaskawej uwadze.