Przejdź do głównej zawartości

Historia gry Ecstatica w magazynie Pixel

Rok 928, gdzieś w północnej Europie. Samotny jeździec zatrzymuje się w maleńkiej osadzie, poszukując wody i noclegu. Nie będą mu jednak dane odpoczynek, wygodne łóżko i dzbanek zacnego trunku, lecz walka o życie i przyszłość świata.

Nie wiadomo, kim jest bezimienny podróżnik (dodatkowo, podobnie jak w Alone in the Dark, można wybrać jego płeć, co jednak nie ma wpływu na dalszy rozwój wydarzeń) i dokąd zmierza, ale od razu widać, że źle wybrał wioskę, którą postanowił odwiedzić. Złowroga cisza, leżące tu i ówdzie zmasakrowane zwłoki, agresywne stworzenia wałęsające się po uliczkach… Niestety, jedyny prowadzący do miejscowości most właśnie się zawalił, zatem nie ma mowy o odwrocie. Tak właśnie zaczyna się Ecstatica – jedna z najciekawszych przygód, jakie w połowie lat 90. mogli przeżyć pecetowi gracze.

-- dalszy ciąg historii tej gry przedstawiam w 20. numerze magazynu Pixel. Tam również znaleźć można mój artykuł o amigowej produkcji Rockstar. Polecam się łaskawej uwadze Czytelników.