Przejdź do głównej zawartości

O grze Świat Olkiego w magazynie Pixel

Kończy się rok 1994. Nawet Krzyś Kubeczko, najgłośniejszy fan ośmiobitowego Atari w Polsce, wie, że jego ulubiony komputer umiera. Nie wszyscy jednak chcą pogodzić się z tym faktem.

Sytuacja atarowców wydaje się beznadziejna. Kto tylko mógł, kupił Amigę lub peceta, a Atari XL/XE wyprzedawane są za grosze na giełdach i targowiskach. LK Avalon, Mirage Software i ASF zaprzestają wydawania gier na ten niedawno najpopularniejszy w Polsce komputer, w pismach takich jak Gambler czy Secret Service też zapomniano o istnieniu zasłużonego ośmiobitowca. Tylko w Top Secret Wiewiór od czasu do czasu opisze jakąś zakurzoną, wygrzebaną z szuflady produkcję, a Krzyś Kubeczko przyśle gniewny list do redakcji z pytaniem, czemu nie recenzują nowości dla maszyn spod znaku Atari. Gdy o to samo zapytamy giełdowego handlarza lub pracownika lokalnego sklepu komputerowego, w odpowiedzi spotka nas co najwyżej wzruszenie ramion: przecież nikt już nie robi nowych gier na Atari.
Niespodziewanie jednak na sklepowych półkach i – co trzeba przyznać ze wstydem – w katalogach piratów pojawia się nowość: Świat Olkiego. Choć okładka nie zachęca amatorską grafiką, a nazwa wydawcy – firmy StanBit z Gdańska – nic nikomu nie mówi, wygłodniali nowych wyzwań atarowcy chętnie korzystają z tej oferty...

-- ciąg dalszy artykułu, w którym przypominam historię zapomnianej gry Stanisława Skwiota, można przeczytać w 18. numerze magazynu Pixel.

Popularne posty z tego bloga

Otchłań tekstu w magazynie Pixel

Pod koniec lat 90. granie przez internet to w Polsce wciąż zabawa dla garstki wybrańców. Nie dla nas barwne światy Ultimy Online, nawet kilka godzin spędzonych w MUD-zie jest wyróżnieniem.

Problem to dostęp do internetu, dla przeciętnego Kowalskiego osiągalny wyłącznie dzięki 0202122 – numerowi Telekomunikacji Polskiej. Połączenia blokują linię telefoniczną innym mieszkańcom i są notorycznie zrywane, szybkość przesyłu danych satysfakcjonuje co najwyżej miłośników tekstowych serwisów WWW oraz IRC-a, a dzień, w którym listonosz przynosi rachunek za telefon, jest najbardziej stresującym momentem miesiąca.

Nic dziwnego, że firma IPS, dystrybutor Originu, nie decyduje się sprzedawać w Polsce Ultimy Online – pioniera MMORPG, z setkami tysięcy graczy z całego świata i ogromnymi krainami fantasty, których wygląd podziwiać można w rzucie izometrycznym. Tylko nieco powszechniej dostępną rozrywką są darmowe MUD-y – multi-user dungeon – sieciowe gry tekstowe dla wielu osób, w których lakoniczne …

Recenzja książki z Robbo w "CD-Action"

W numerze 6/2018 poczytnego magazynu "CD-Action" ukazała się moja recenzja eksperymentalnej książki "Robbo. Solucja", która trochę mi się podobała, ale bardziej jednak nie. Dlaczego? O tym w tekście.

Złota era multiplayera w PSX Extreme

30 lat temu na urodziny dostałem od rodziców najlepszy prezent – drugi joystick. Otworzyło to przede mną i grupką znajomych (których wyraźnie przybyło, odkąd w moim domu pojawił się ośmiobitowy mikrokomputer) zupełnie nowy wymiar elektronicznej rozrywki.
Joystick kosztował wtedy równowartość miesięcznej pensji, ale było warto. Skończył się dla nas czas grania po kolei w River Raid i sprawdzania, kto lepiej popilotuje samolot w samobójczej misji nad rzeką. Skończyły się samotne wędrówki po azteckim grobowcu w Montezuma's Revenge, gdy poszukiwacza wirtualnych skarbów do precyzyjnego skoku dopingowała za plecami grupka kibiców. Epoka „jeden gra – reszta patrzy” przeszła do historii. Przecież nawet pradziad wszystkich gier – Pong – udowadniał, że najlepsza zabawa jest wtedy, gdy rywalizuje się z żywym przeciwnikiem. Odkrywaliśmy zatem uroki multiplayera, zauważając, że wiele tytułów nabiera w tym trybie nowego blasku.
-- o tym, co było dalej, przeczytają Państwo w lipcowym (#251) num…