Przejdź do głównej zawartości

Test konsoli MP5 Game Player w magazynie Pixel

Misja: w cenie rocznej prenumeraty Pixela kupić przenośną konsolę, na której ruszą Contra i Super Mario, a może nawet coś więcej.

Oczywiście znawcy zagadnienia już dawno temu wyposażyli się w napakowaną emulatorami Sony PSP, dedykowane maszynki Dingoo czy GP2X (bardzo dobre, ale w zasadzie niedostępne w Polsce) lub jakieś wynalazki z Androidem na pokładzie, lecz ja spróbuję osiągnąć cel niższym kosztem i przy minimalnym wysiłku. Konsola o zachęcającej nazwie MP5 Game Player, dostępna na popularnym portalu aukcyjnym, kusi możliwością uruchamiania gier nie tylko z NES-a (a co za tym idzie, lepiej znanego w Polsce Pegasusa), ale także Segi Mega Drive czy nawet Game Boya Classic i Advance. Do tego: 4-calowy wyświetlacz, joystick oprócz d-pada, 32 GB wbudowanej pamięci z załadowanymi tysiącami gotowych do użycia gier (o których pochodzenie i legalność przez wrodzoną grzeczność nie zamierzam pytać sprzedawcy), aparat 10 Mpx, odtwarzanie muzyki i filmów, radioodbiornik, słuchawki, możliwość podłączenia do telewizora, menu w języku polskim… Zabawek takich jest wiele, różniących się kształtem i nazwą, choć wnętrzności mają zazwyczaj te same. Model wybrany przeze mnie ma trzy zasadnicze atuty: wygląda prawie jak Sony PSP, kosztuje tylko nieco ponad sto złotych i jest dostępny od ręki. Wybór jest prosty: kup teraz...

... o tym, jak grało mi się na chińskim kieszonkowym Pegasusie, można przeczytać w 15. numerze magazynu Pixel.