Przejdź do głównej zawartości

Test konsoli MP5 Game Player w magazynie Pixel

Misja: w cenie rocznej prenumeraty Pixela kupić przenośną konsolę, na której ruszą Contra i Super Mario, a może nawet coś więcej.

Oczywiście znawcy zagadnienia już dawno temu wyposażyli się w napakowaną emulatorami Sony PSP, dedykowane maszynki Dingoo czy GP2X (bardzo dobre, ale w zasadzie niedostępne w Polsce) lub jakieś wynalazki z Androidem na pokładzie, lecz ja spróbuję osiągnąć cel niższym kosztem i przy minimalnym wysiłku. Konsola o zachęcającej nazwie MP5 Game Player, dostępna na popularnym portalu aukcyjnym, kusi możliwością uruchamiania gier nie tylko z NES-a (a co za tym idzie, lepiej znanego w Polsce Pegasusa), ale także Segi Mega Drive czy nawet Game Boya Classic i Advance. Do tego: 4-calowy wyświetlacz, joystick oprócz d-pada, 32 GB wbudowanej pamięci z załadowanymi tysiącami gotowych do użycia gier (o których pochodzenie i legalność przez wrodzoną grzeczność nie zamierzam pytać sprzedawcy), aparat 10 Mpx, odtwarzanie muzyki i filmów, radioodbiornik, słuchawki, możliwość podłączenia do telewizora, menu w języku polskim… Zabawek takich jest wiele, różniących się kształtem i nazwą, choć wnętrzności mają zazwyczaj te same. Model wybrany przeze mnie ma trzy zasadnicze atuty: wygląda prawie jak Sony PSP, kosztuje tylko nieco ponad sto złotych i jest dostępny od ręki. Wybór jest prosty: kup teraz...

... o tym, jak grało mi się na chińskim kieszonkowym Pegasusie, można przeczytać w 15. numerze magazynu Pixel.

Popularne posty z tego bloga

Otchłań tekstu w magazynie Pixel

Pod koniec lat 90. granie przez internet to w Polsce wciąż zabawa dla garstki wybrańców. Nie dla nas barwne światy Ultimy Online, nawet kilka godzin spędzonych w MUD-zie jest wyróżnieniem.

Problem to dostęp do internetu, dla przeciętnego Kowalskiego osiągalny wyłącznie dzięki 0202122 – numerowi Telekomunikacji Polskiej. Połączenia blokują linię telefoniczną innym mieszkańcom i są notorycznie zrywane, szybkość przesyłu danych satysfakcjonuje co najwyżej miłośników tekstowych serwisów WWW oraz IRC-a, a dzień, w którym listonosz przynosi rachunek za telefon, jest najbardziej stresującym momentem miesiąca.

Nic dziwnego, że firma IPS, dystrybutor Originu, nie decyduje się sprzedawać w Polsce Ultimy Online – pioniera MMORPG, z setkami tysięcy graczy z całego świata i ogromnymi krainami fantasty, których wygląd podziwiać można w rzucie izometrycznym. Tylko nieco powszechniej dostępną rozrywką są darmowe MUD-y – multi-user dungeon – sieciowe gry tekstowe dla wielu osób, w których lakoniczne …

Recenzja książki z Robbo w "CD-Action"

W numerze 6/2018 poczytnego magazynu "CD-Action" ukazała się moja recenzja eksperymentalnej książki "Robbo. Solucja", która trochę mi się podobała, ale bardziej jednak nie. Dlaczego? O tym w tekście.

Złota era multiplayera w PSX Extreme

30 lat temu na urodziny dostałem od rodziców najlepszy prezent – drugi joystick. Otworzyło to przede mną i grupką znajomych (których wyraźnie przybyło, odkąd w moim domu pojawił się ośmiobitowy mikrokomputer) zupełnie nowy wymiar elektronicznej rozrywki.
Joystick kosztował wtedy równowartość miesięcznej pensji, ale było warto. Skończył się dla nas czas grania po kolei w River Raid i sprawdzania, kto lepiej popilotuje samolot w samobójczej misji nad rzeką. Skończyły się samotne wędrówki po azteckim grobowcu w Montezuma's Revenge, gdy poszukiwacza wirtualnych skarbów do precyzyjnego skoku dopingowała za plecami grupka kibiców. Epoka „jeden gra – reszta patrzy” przeszła do historii. Przecież nawet pradziad wszystkich gier – Pong – udowadniał, że najlepsza zabawa jest wtedy, gdy rywalizuje się z żywym przeciwnikiem. Odkrywaliśmy zatem uroki multiplayera, zauważając, że wiele tytułów nabiera w tym trybie nowego blasku.
-- o tym, co było dalej, przeczytają Państwo w lipcowym (#251) num…