Przejdź do głównej zawartości

Otchłań tekstu w magazynie Pixel

Pod koniec lat 90. granie przez internet to w Polsce wciąż zabawa dla garstki wybrańców. Nie dla nas barwne światy Ultimy Online, nawet kilka godzin spędzonych w MUD-zie jest wyróżnieniem.

Problem to dostęp do internetu, dla przeciętnego Kowalskiego osiągalny wyłącznie dzięki 0202122 – numerowi Telekomunikacji Polskiej. Połączenia blokują linię telefoniczną innym mieszkańcom i są notorycznie zrywane, szybkość przesyłu danych satysfakcjonuje co najwyżej miłośników tekstowych serwisów WWW oraz IRC-a, a dzień, w którym listonosz przynosi rachunek za telefon, jest najbardziej stresującym momentem miesiąca.

Nic dziwnego, że firma IPS, dystrybutor Originu, nie decyduje się sprzedawać w Polsce Ultimy Online – pioniera MMORPG, z setkami tysięcy graczy z całego świata i ogromnymi krainami fantasty, których wygląd podziwiać można w rzucie izometrycznym. Tylko nieco powszechniej dostępną rozrywką są darmowe MUD-y – multi-user dungeon – sieciowe gry tekstowe dla wielu osób, w których lakoniczne opisy i wyobraźnia muszą zastąpić efekty audiowizualne, a akcję kontroluje się za pomocą komend wprowadzanych z klawiatury. Coraz więcej osób spędza czas w krainach Arkadii, opartych na prozie Andrzeja Sapkowskiego i systemu RPG Warhammer, czy w czerpiącym garściami z klasyki literatury fantasy świecie Lac.

– Na komputerach w pracowni informatycznej mojego liceum królowały Wrota Czasu i Studnia Dusz – opowiada Grzegorz Nowak. – Natomiast mało kto mógł pozwolić sobie na granie w MUD-y w domu.

Niestety, nawet jeśli miłośnika takich gier nie zniechęcają lagi czy notorycznie zrywane połączenia, prowadzące niekiedy do śmierci postaci i utraty dorobku, jego karierę pogromcy potworów często kończą finansujący to hobby rodzice. Pierwszy rachunek za telefon bywa dla młodego, dobrze rokującego wojownika czy krasnoluda końcem przygody z MUD-ami.

– Razem z kolegą, Krzysztofem Ciesielskim, wpadliśmy wtedy na pomysł, by zrobić MUD-a bez internetu, dla jednego gracza. Byłby to zatem SUD, single-user dungeon – wspomina Grzegorz Nowak. – Postanowiliśmy, że nazwiemy go Otchłań i że gra będzie komunikować się z użytkownikiem w języku polskim.

... dalszy ciąg artykułu można przeczytać w 14. numerze magazynu Pixel.

Popularne posty z tego bloga

Recenzja książki z Robbo w "CD-Action"

W numerze 6/2018 poczytnego magazynu "CD-Action" ukazała się moja recenzja eksperymentalnej książki "Robbo. Solucja", która trochę mi się podobała, ale bardziej jednak nie. Dlaczego? O tym w tekście.

Złota era multiplayera w PSX Extreme

30 lat temu na urodziny dostałem od rodziców najlepszy prezent – drugi joystick. Otworzyło to przede mną i grupką znajomych (których wyraźnie przybyło, odkąd w moim domu pojawił się ośmiobitowy mikrokomputer) zupełnie nowy wymiar elektronicznej rozrywki.
Joystick kosztował wtedy równowartość miesięcznej pensji, ale było warto. Skończył się dla nas czas grania po kolei w River Raid i sprawdzania, kto lepiej popilotuje samolot w samobójczej misji nad rzeką. Skończyły się samotne wędrówki po azteckim grobowcu w Montezuma's Revenge, gdy poszukiwacza wirtualnych skarbów do precyzyjnego skoku dopingowała za plecami grupka kibiców. Epoka „jeden gra – reszta patrzy” przeszła do historii. Przecież nawet pradziad wszystkich gier – Pong – udowadniał, że najlepsza zabawa jest wtedy, gdy rywalizuje się z żywym przeciwnikiem. Odkrywaliśmy zatem uroki multiplayera, zauważając, że wiele tytułów nabiera w tym trybie nowego blasku.
-- o tym, co było dalej, przeczytają Państwo w lipcowym (#251) num…