Przejdź do głównej zawartości

Elwro: komputery sprzed naszej ery

Na początku lat 70. reporter Wiesław Górnicki przy opisie swojej wizyty w USA przytoczył rozmowę nowojorskich biznesmenów, z których jeden wypowiadał się w samych superlatywach o inżynierach z Wrocławskich Zakładów Elektronicznych Elwro: „Są to ludzie dystansujący o wiele długości swą wiedzą i oryginalnością rozwiązań większość naszych rutynowanych konstruktorów” – miał mówić Amerykanin, nie obawiał się jednak konkurencji ze strony wrocławian. Polaków bowiem „gubi najprostsza technologia. Kiedy zamawiają partię oporników po sto omów, połowa partii ma 90 omów, a druga połowa – 110. Kiedy potrzebują kawałka kabla pięciożyłowego, muszą pisać podanie do ministra. Kiedy wielkim nakładem czasu i pracy skonstruują jakiś piekielnie pomysłowy podzespół, okazuje się, że nie ma dostatecznie cienkich wierteł albo śruby o wymaganym gwincie”. Mimo tych ograniczeń komputery z Elwro zinformatyzowały PRL.

Ich historię opisuję w numerze 13/2016 tygodnika „Ale Historia”, będącego dodatkiem do „Gazety Wyborczej”, oraz na tej stronie. Miłej lektury.