Przejdź do głównej zawartości

Lizanie przez szybę

Rok 1984. Jak pisze redaktor „Młodego Technika” Roland Wacławek: „Komputer – do niedawna synonim tajemniczości, domena hermetycznego kręgu fachowców – staje się oto sprzętem powszechnego użytku, podobnie jak lodówka, magnetofon czy telewizor”. Niestety, nie w Polsce.

Gdy Amerykanie kupowali w sklepach Commodore 64, a Brytyjczycy ZX Spectrum, ciesząc się znakomitymi grami na kasetach magnetofonowych i kolorowymi magazynami, u nas mikrokomputery pozostawały urządzeniem niemal niedostępnym, a najpewniejszą metodą ich zdobycia pozostawała zagraniczna podróż.

W ten właśnie sposób, podczas wyjazdu służbowego do Anglii, swoje Spectrum kupił także Andrzej Kurek, twórca uwielbianej przez telewidzów „Sondy”. Zachwycony możliwościami będącego w Polsce ogromną rzadkością komputera, od razu pokazał go na antenie telewizyjnej „Dwójki”. Gorzko, ale prawdziwie brzmiała tylko nazwa tej wyemitowanej w styczniu 1984 roku audycji – „Lizanie przez szybę”.

ZX Spectrum Kurka (w nietypowej obudowie) wielokrotnie gościło jeszcze na ekranach, a bodaj największe wrażenie na telewidzach zrobiła demonstracja trójwymiarowej gry „Knight Lore”. Z kolei w jednym z odcinków „Sondy” grę „Manic Miner” demonstrował syn redaktora Mateusz, przedszkolak. „Te maluchy, które teraz nie zetkną się z komputerami, będą analfabetami jutra” – przekonywał Kurek, dostrzegając, że to właśnie programy rozrywkowe najlepiej przyciągną najmłodszych Polaków do nowej technologii.

Współpracownik Kurka i współtwórca „Sondy” Tomasz Pyć wspominał po latach: „Mieliśmy produkt kapitalistyczny. Ale się wtedy działo! W przerwach produkcji testowaliśmy programy i graliśmy w gry. W TVP pojawiły się pierwsze rysunki i pierwsze plansze liternicze z andrzejowego komputera. Pisaliśmy je w języku BASIC. Kamera wycelowana była w monitor, na którym ukazywały się te wyroby”.

Sam Pyć we własnej popularyzującej naukę audycji „Spektrum” poszedł dalej, pokazując wszystkie dostępne w Polsce mikrokomputery. Co ciekawe, żadnego z nich nie chciała swoim redaktorom kupić Telewizja Polska. „Pewnego razu usłyszeliśmy od naszych zwierzchników: »Wam to tylko w głowie te komputery, to moda kapitalistyczna, to minie«” – wspominał Pyć.

[czytaj dalej w serwisie Intel iQ]

Popularne posty z tego bloga

Otchłań tekstu w magazynie Pixel

Pod koniec lat 90. granie przez internet to w Polsce wciąż zabawa dla garstki wybrańców. Nie dla nas barwne światy Ultimy Online, nawet kilka godzin spędzonych w MUD-zie jest wyróżnieniem.

Problem to dostęp do internetu, dla przeciętnego Kowalskiego osiągalny wyłącznie dzięki 0202122 – numerowi Telekomunikacji Polskiej. Połączenia blokują linię telefoniczną innym mieszkańcom i są notorycznie zrywane, szybkość przesyłu danych satysfakcjonuje co najwyżej miłośników tekstowych serwisów WWW oraz IRC-a, a dzień, w którym listonosz przynosi rachunek za telefon, jest najbardziej stresującym momentem miesiąca.

Nic dziwnego, że firma IPS, dystrybutor Originu, nie decyduje się sprzedawać w Polsce Ultimy Online – pioniera MMORPG, z setkami tysięcy graczy z całego świata i ogromnymi krainami fantasty, których wygląd podziwiać można w rzucie izometrycznym. Tylko nieco powszechniej dostępną rozrywką są darmowe MUD-y – multi-user dungeon – sieciowe gry tekstowe dla wielu osób, w których lakoniczne …

Recenzja książki z Robbo w "CD-Action"

W numerze 6/2018 poczytnego magazynu "CD-Action" ukazała się moja recenzja eksperymentalnej książki "Robbo. Solucja", która trochę mi się podobała, ale bardziej jednak nie. Dlaczego? O tym w tekście.

Złota era multiplayera w PSX Extreme

30 lat temu na urodziny dostałem od rodziców najlepszy prezent – drugi joystick. Otworzyło to przede mną i grupką znajomych (których wyraźnie przybyło, odkąd w moim domu pojawił się ośmiobitowy mikrokomputer) zupełnie nowy wymiar elektronicznej rozrywki.
Joystick kosztował wtedy równowartość miesięcznej pensji, ale było warto. Skończył się dla nas czas grania po kolei w River Raid i sprawdzania, kto lepiej popilotuje samolot w samobójczej misji nad rzeką. Skończyły się samotne wędrówki po azteckim grobowcu w Montezuma's Revenge, gdy poszukiwacza wirtualnych skarbów do precyzyjnego skoku dopingowała za plecami grupka kibiców. Epoka „jeden gra – reszta patrzy” przeszła do historii. Przecież nawet pradziad wszystkich gier – Pong – udowadniał, że najlepsza zabawa jest wtedy, gdy rywalizuje się z żywym przeciwnikiem. Odkrywaliśmy zatem uroki multiplayera, zauważając, że wiele tytułów nabiera w tym trybie nowego blasku.
-- o tym, co było dalej, przeczytają Państwo w lipcowym (#251) num…