Przejdź do głównej zawartości

Najlepszy, ponieważ jedyny (o programie Joystick w magazynie Pixel)

W roku 1992 w telewizyjnej Jedynce pojawił się program inny niż wszystkie. Co drugi wtorek emitowano audycję dla graczy – Joystick.

Już w pierwszym odcinku Wojciech Malajkat przybliżał telewidzom historię gier komputerowych, a do tego grał w Ponga. Wkrótce ten lubiany także przez młodzież aktor („Czarne Stopy”, „Mów mi Rockefeller”, „Łowca. Ostatnie starcie”, „Wow”) wyspecjalizował się w recenzowaniu nowości. – Opowiada tak interesująco, że gotów jestem uwierzyć, że jest większym maniakiem gier ode mnie – pisał o Malajkacie Emil Emilus Leszczyński, redaktor „Top Secret”.

Malajkata wspomagali inni eksperci. Klaudiusz Dybowski, redaktor „Bajtka”, tłumaczył tajniki symulatorów lotniczych, a zaskakującym znawstwem skomplikowanych strategii wykazywał się Kazimierz Kaczor, zresztą – jak opowiadał kilka lat później w „Gamblerze” – doświadczony gracz, który pierwsze Commodore 64 przywiózł sobie z USA już w połowie lat 80. – Refleks i szybkość palców to nie są moje mocne strony – przyznawał Kaczor, deklarując się za to jako wielki fan Civilization. Audycję prowadzili Cezary Domagała (znany przede wszystkim z roli w tasiemcowym serialu „W labiryncie”), zastąpiony później przez Tomasza Kozłowicza („Ekstradycja”). W studiu siedziała dziecięca widownia, każdorazowo przed uruchomieniem gry skandująca „3, 2, 1, 0… start!”.

Materiałom o grach towarzyszyły edukacyjne felietony poświęcone ludziom, którzy wykorzystują komputery w pracy, a także nieoczywistym zastosowaniom tych maszyn (tłumaczono np. tajniki stanowiącej dla Polaków zupełną nowość poczty elektronicznej). W roli graczy pojawiali się także ludzie znani z mediów jak Marek Niedźwiecki czy Przemysław Babiarz. W jednym z odcinków z Another World mierzył się, bez większych sukcesów, redaktor naczelny „Secret Service” Marcin Przasnyski.– Mistrz kierownicy Andrzej Koper nie chciał wystąpić, bo nie mógł wyjechać z pit-stopu w Indianapolis 500 – opowiadała czytelnikom „SS” reżyser Joysticka Maja Wójcik-Czarkowska.

Podstawowym elementem audycji były jednak nie recenzje, felietony czy popisy dziennikarzy, ale rywalizacja graczy. Do studia zapraszano młodych ludzi, którzy konkurowali w różnych pecetowych grach. Co ciekawe, nie były to pojedynki bezpośrednie w trybie multiplayer, lecz gracze kolejno zasiadali przed monitorem, a zwycięzcą okazywał się ten, kto zdobył więcej punktów (gry zręcznościowe), zlikwidował więcej statków wroga (Silent Service II) lub przeciwników (Wolfenstein 3D) czy też podbił więcej prowincji (Centurion). Gdy w jednym z odcinków Adrian (lat 14) i Paweł (lat 13) potykali się, grając w Wing Commandera, o tym, kto wygra, zadecydować miała liczba zestrzelonych obiektów kosmicznych. Niestety, realizatorzy nie sprawdzili, ile czasu zajmuje rozgrywka, toteż gdy ten element programu dobiegł końca, żaden z graczy nie tylko nie zdołał nikogo zestrzelić, ale nawet doprowadzić do jakiegokolwiek starcia. – Trudno w przestrzeni kosmicznej znaleźć przeciwnika – tłumaczył się wyraźnie rozczarowany Adrian. Na szczęście wszyscy uczestnicy otrzymywali nagrody, czyli gry komputerowe. –Ani ja, ani nikt na moim podwórku nie wiedzieliśmy, co zrobić, żeby do tego programu się dostać – ubolewał po latach w internecie jeden z byłych widzów.

– Przez zabawę, która nie ogłupia, chcę przekazać dzieciom i młodzieży coś więcej – przekonywała Wójcik-Czarkowska. – Program ma odpowiedzieć na pytanie, co nowego i ciekawego dzieje się w świecie komputerów.

Mimo ospałego tempa, raczej niewielkich emocji towarzyszących temu, co dzieje się na ekranie (na co zasadniczy wpływ miał dobór tytułów, w których rywalizowali gracze) i kiepskiej pory nadawania (co drugi wtorek, 15:30), Joystick przyciągnął przed telewizory ponad 300 tysięcy widzów. – Jest to najlepszy polski program tego typu, ponieważ jest jedyny – tłumaczył fenomen audycji Emilus.

-- ciąg dalszy artykułu o programie Joystick można przeczytać w 7. numerze magazynu Pixel.