Przejdź do głównej zawartości

Kilobajty horroru w magazynie "Pixel"

Jest rok 1981, środek nocy. Wyposażony w najnowocześniejszy sprzęt – konsolę Atari VCS, joystick CX40 oraz pudełko zapałek – łowca skarbów wkracza do opuszczonej rezydencji śp. Zacharego Gravesa. W tym owianym złą sławą miejscu planuje zdobyć urnę – wyjątkowo ceniony na kolekcjonerskim rynku artefakt. Zadanie wydaje się banalnie proste, być może jednak w krążących wśród okolicznych mieszkańców opowieściach tkwi ziarno prawdy, a dostępu do tajemnic domu strzegą groźne demony? Czy eksplorator zwalczy lęk i odniesie sukces, czy też nawiedzona rezydencja dopisze do swojej historii kolejną mroczną legendę?

Tak zaczyna się gra Haunted House, która jako pierwsza chce pokonać ogromną barierę w świecie elektronicznej rozrywki. Wcześniej gry bawiły, rozśmieszały, dostarczały emocji, czasem także wzruszeń. Od teraz mają również straszyć. W kilku kilobajtach kodu próbują wywołać u graczy przerażenie lub chociaż lekki dreszczyk niepokoju skuteczniej niż powieść lub film. Z jakim skutkiem?

... o tym można przekonać się, czytając tekst "Kilobajty horroru", opublikowany w 7. numerze magazynu Pixel. Życzę owocnej lektury.

Popularne posty z tego bloga

Otchłań tekstu w magazynie Pixel

Pod koniec lat 90. granie przez internet to w Polsce wciąż zabawa dla garstki wybrańców. Nie dla nas barwne światy Ultimy Online, nawet kilka godzin spędzonych w MUD-zie jest wyróżnieniem.

Problem to dostęp do internetu, dla przeciętnego Kowalskiego osiągalny wyłącznie dzięki 0202122 – numerowi Telekomunikacji Polskiej. Połączenia blokują linię telefoniczną innym mieszkańcom i są notorycznie zrywane, szybkość przesyłu danych satysfakcjonuje co najwyżej miłośników tekstowych serwisów WWW oraz IRC-a, a dzień, w którym listonosz przynosi rachunek za telefon, jest najbardziej stresującym momentem miesiąca.

Nic dziwnego, że firma IPS, dystrybutor Originu, nie decyduje się sprzedawać w Polsce Ultimy Online – pioniera MMORPG, z setkami tysięcy graczy z całego świata i ogromnymi krainami fantasty, których wygląd podziwiać można w rzucie izometrycznym. Tylko nieco powszechniej dostępną rozrywką są darmowe MUD-y – multi-user dungeon – sieciowe gry tekstowe dla wielu osób, w których lakoniczne …

Recenzja książki z Robbo w "CD-Action"

W numerze 6/2018 poczytnego magazynu "CD-Action" ukazała się moja recenzja eksperymentalnej książki "Robbo. Solucja", która trochę mi się podobała, ale bardziej jednak nie. Dlaczego? O tym w tekście.

Złota era multiplayera w PSX Extreme

30 lat temu na urodziny dostałem od rodziców najlepszy prezent – drugi joystick. Otworzyło to przede mną i grupką znajomych (których wyraźnie przybyło, odkąd w moim domu pojawił się ośmiobitowy mikrokomputer) zupełnie nowy wymiar elektronicznej rozrywki.
Joystick kosztował wtedy równowartość miesięcznej pensji, ale było warto. Skończył się dla nas czas grania po kolei w River Raid i sprawdzania, kto lepiej popilotuje samolot w samobójczej misji nad rzeką. Skończyły się samotne wędrówki po azteckim grobowcu w Montezuma's Revenge, gdy poszukiwacza wirtualnych skarbów do precyzyjnego skoku dopingowała za plecami grupka kibiców. Epoka „jeden gra – reszta patrzy” przeszła do historii. Przecież nawet pradziad wszystkich gier – Pong – udowadniał, że najlepsza zabawa jest wtedy, gdy rywalizuje się z żywym przeciwnikiem. Odkrywaliśmy zatem uroki multiplayera, zauważając, że wiele tytułów nabiera w tym trybie nowego blasku.
-- o tym, co było dalej, przeczytają Państwo w lipcowym (#251) num…