Przejdź do głównej zawartości

Sprawa kryptonim "Bursztyn"

„Ten list był w niemieckiej książce i dzieci go znalazły. Jak widać, to będzie ta Bursztynowa Komnata, co jej tyle lat szukacie”.

Anonimowa, nadana w Morągu przesyłka tej treści, która w czerwcu 1969 roku trafiła na biurko pracownika Wojewódzkiej Rady Narodowej w Olsztynie, oprócz napisanego po niemiecku listu na pożółkłym ze starości papierze, zawierała także mapę prowadzącą do skarbu. Urzędnik od razu domyślił się, co zrobić z tak nietypową korespondencją – zawartość koperty niezwłocznie przekazał funkcjonariuszom Służby Bezpieczeństwa. Byli oni bardzo zainteresowani tym tematem.

-- o tym, co wydarzyło się później, opowiadam w serwisie Tunguska.