Przejdź do głównej zawartości

Każdy liznąłby tego światka

Jest rok 1994. Po wielu latach oczekiwania w życie wchodzi ustawa o prawie autorskim, która ma chronić także twórców programów komputerowych. Duże nadzieje z tym wydarzeniem wiążą również producenci gier.

Wprawdzie kilka firm, takich jak LK Avalon, Mirage czy IPS CG, skutecznie radzi sobie na rynku, na którym ponad 90% oprogramowania to kopie pirackie, niemniej większość młodych pasjonatów informatyki znacznie lepiej zarabiałaby łamiąc i sprzedając cudze gry na giełdach, niż pisząc własne. Teraz powinno się to wreszcie zmienić. – Kilka procesów pokazowych z pewnością napędzi strachu krnąbrnym osobnikom – przekonuje redaktor naczelny Bajtka. 23-latni Artur Hałaczkiewicz posiada wówczas Amigę 500 bez dysku twardego, umie programować w języku AMOS oraz obsługiwać Deluxe Paint. Wierzy, że to wystarczy, aby utrzymać rodzinę z tworzenia gier komputerowych.

-- ciąg dalszy artykułu o grze Artura Hałaczkiewicza pt. Giełda światowa można przeczytać w szóstym numerze magazynu "Pixel".