Przejdź do głównej zawartości

Leming znad Wisły w magazynie "Pixel"

Jest rok 1995. Amigowy światek ma swoje coraz poważniejsze zmartwienia, ale i drobne radości. Np. znakomitą polską grę Lost in Mine.

Oczywiście wszyscy oczekują wówczas na zupełnie inne produkcje. Niedawna premiera pecetowego Dooma zaowocowała przecież plotką, że podobny efekt graficzny jest nie do osiągnięcia na Amidze, w związku z czym posiadacze tych komputerów za punkt honoru stawiają sobie realizację „doomopodobnych” gier FPS. Gloom, Breathless, Fears czy Alien Breed 3D najbardziej ekscytują amigowców. Emocje budzi także polska Cytadela. „Zwróciłem uwagę na wyśmienite detale, takie jak chyboczące się łańcuchy, haki zwisające z sufitu, zwłoki przybite do ścian, lampy itp. Niesamowite wrażenie robi wymiana ognia. Tutaj nie tylko latają mózgi i rozpluskują się na winklach, sufitach, parapetach, po naciśnięciu spustu miotacza ognia można podziwiać żywe pochodnie” – zachwyca się w „Top Secret” Piotr Leszczyński, brat słynnego Emilusa.

Jednak ten sam redaktor wystawia najwyższą notę także zupełnie innej grze. Spokojnej, dwuwymiarowej, wymagającej myślenia, a nie celności ognia. „To najlepsza polska gra tego rodzaju” – ocenia Lost in Mine Łukasza Kałuskiego. „To jakby leming, leming znad Wisły” – opisuje, trafnie rozpoznając inspiracje autora.

- ciąg dalszy tego artykułu można znaleźć w 5. numerze magazynu „Pixel”.

Popularne posty z tego bloga

Otchłań tekstu w magazynie Pixel

Pod koniec lat 90. granie przez internet to w Polsce wciąż zabawa dla garstki wybrańców. Nie dla nas barwne światy Ultimy Online, nawet kilka godzin spędzonych w MUD-zie jest wyróżnieniem.

Problem to dostęp do internetu, dla przeciętnego Kowalskiego osiągalny wyłącznie dzięki 0202122 – numerowi Telekomunikacji Polskiej. Połączenia blokują linię telefoniczną innym mieszkańcom i są notorycznie zrywane, szybkość przesyłu danych satysfakcjonuje co najwyżej miłośników tekstowych serwisów WWW oraz IRC-a, a dzień, w którym listonosz przynosi rachunek za telefon, jest najbardziej stresującym momentem miesiąca.

Nic dziwnego, że firma IPS, dystrybutor Originu, nie decyduje się sprzedawać w Polsce Ultimy Online – pioniera MMORPG, z setkami tysięcy graczy z całego świata i ogromnymi krainami fantasty, których wygląd podziwiać można w rzucie izometrycznym. Tylko nieco powszechniej dostępną rozrywką są darmowe MUD-y – multi-user dungeon – sieciowe gry tekstowe dla wielu osób, w których lakoniczne …

Recenzja książki z Robbo w "CD-Action"

W numerze 6/2018 poczytnego magazynu "CD-Action" ukazała się moja recenzja eksperymentalnej książki "Robbo. Solucja", która trochę mi się podobała, ale bardziej jednak nie. Dlaczego? O tym w tekście.

Złota era multiplayera w PSX Extreme

30 lat temu na urodziny dostałem od rodziców najlepszy prezent – drugi joystick. Otworzyło to przede mną i grupką znajomych (których wyraźnie przybyło, odkąd w moim domu pojawił się ośmiobitowy mikrokomputer) zupełnie nowy wymiar elektronicznej rozrywki.
Joystick kosztował wtedy równowartość miesięcznej pensji, ale było warto. Skończył się dla nas czas grania po kolei w River Raid i sprawdzania, kto lepiej popilotuje samolot w samobójczej misji nad rzeką. Skończyły się samotne wędrówki po azteckim grobowcu w Montezuma's Revenge, gdy poszukiwacza wirtualnych skarbów do precyzyjnego skoku dopingowała za plecami grupka kibiców. Epoka „jeden gra – reszta patrzy” przeszła do historii. Przecież nawet pradziad wszystkich gier – Pong – udowadniał, że najlepsza zabawa jest wtedy, gdy rywalizuje się z żywym przeciwnikiem. Odkrywaliśmy zatem uroki multiplayera, zauważając, że wiele tytułów nabiera w tym trybie nowego blasku.
-- o tym, co było dalej, przeczytają Państwo w lipcowym (#251) num…