Przejdź do głównej zawartości

[Z archiwum K] Słowo za milion

Gdy Jerzy Prekurat informował na łamach tygodnika „Razem”, że w roku 1984 na Zachodzie tytuł najlepszego mikrokomputera domowego zdobyło Commodore 64, a w kategorii sprzętu do zastosowań profesjonalnych nagrodzono Macintosha firmy Apple, zaraz musiał dodać, że gdyby podobne wybory ogłosić w Polsce, „zwycięzcą okazałyby się prawdopodobnie liczydła – jedyny rachujący sprzęt naprawdę powszechnego użytku”.

Niestety, redaktor magazynu miał rację. Podbijające Zachód mikrokomputery takie jak ZX Spectrum czy Atari XL/XE u nas wciąż były dostępne tylko dla garstki pasjonatów. By je zdobyć, należało poświęcić nawet roczną średnią pensję (jeśli nabywca zdecydował się na zakup u oficjalnego dystrybutora) lub zrezygnować z rachunku i gwarancji, nielegalnie sprowadzając wymarzone urządzenie z RFN albo Wielkiej Brytanii.

Konieczność popularyzacji nowej technologii była oczywista dla wszystkich – oprócz państwa, które wręcz przeszkadzało obywatelom w docieraniu do mikrokomputerów, obciążając ich import ogromnym cłem. „Kto jeszcze nie dotknął mikrokomputera, ten z każdym nowym dniem cofa się o dwie doby” – przestrzegano na łamach „Razem”, a „Horyzonty Techniki” i „Młody Technik” publikowały rozpalające wyobraźnię czytelników opisy i zdjęcia niedostępnych w kraju maszyn takich jak Amstrad CPC czy Sinclair QL.

Na antenie 2. Programu Telewizji Polskiej Andrzej Kurek, współtwórca kultowej „Sondy” zademonstrował zapierającą dech w piersiach kolorową grafikę oferowaną przez ZX Spectrum. Co ciekawe, redaktor Kurek pokazywał własny egzemplarz mikrokomputera, który kupił będąc na delegacji w Anglii, za pieniądze zaoszczędzone na dietach.

By komputery przestały być dla Polaków tylko obrazkami z mediów, tygodnik „Razem” – wraz z tworzonym przez Tomasza Pycia telewizyjnym programem „Spektrum” – ogłosił wielki konkurs, w którym wygrać można było m.in. budzące pożądanie Atari 800XL.

-- ciąg dalszy artykułu opublikowanego w 2013 roku w serwisie Gadżetomania można przeczytać pod tym linkiem.

Popularne posty z tego bloga

Otchłań tekstu w magazynie Pixel

Pod koniec lat 90. granie przez internet to w Polsce wciąż zabawa dla garstki wybrańców. Nie dla nas barwne światy Ultimy Online, nawet kilka godzin spędzonych w MUD-zie jest wyróżnieniem.

Problem to dostęp do internetu, dla przeciętnego Kowalskiego osiągalny wyłącznie dzięki 0202122 – numerowi Telekomunikacji Polskiej. Połączenia blokują linię telefoniczną innym mieszkańcom i są notorycznie zrywane, szybkość przesyłu danych satysfakcjonuje co najwyżej miłośników tekstowych serwisów WWW oraz IRC-a, a dzień, w którym listonosz przynosi rachunek za telefon, jest najbardziej stresującym momentem miesiąca.

Nic dziwnego, że firma IPS, dystrybutor Originu, nie decyduje się sprzedawać w Polsce Ultimy Online – pioniera MMORPG, z setkami tysięcy graczy z całego świata i ogromnymi krainami fantasty, których wygląd podziwiać można w rzucie izometrycznym. Tylko nieco powszechniej dostępną rozrywką są darmowe MUD-y – multi-user dungeon – sieciowe gry tekstowe dla wielu osób, w których lakoniczne …

Recenzja książki z Robbo w "CD-Action"

W numerze 6/2018 poczytnego magazynu "CD-Action" ukazała się moja recenzja eksperymentalnej książki "Robbo. Solucja", która trochę mi się podobała, ale bardziej jednak nie. Dlaczego? O tym w tekście.

Złota era multiplayera w PSX Extreme

30 lat temu na urodziny dostałem od rodziców najlepszy prezent – drugi joystick. Otworzyło to przede mną i grupką znajomych (których wyraźnie przybyło, odkąd w moim domu pojawił się ośmiobitowy mikrokomputer) zupełnie nowy wymiar elektronicznej rozrywki.
Joystick kosztował wtedy równowartość miesięcznej pensji, ale było warto. Skończył się dla nas czas grania po kolei w River Raid i sprawdzania, kto lepiej popilotuje samolot w samobójczej misji nad rzeką. Skończyły się samotne wędrówki po azteckim grobowcu w Montezuma's Revenge, gdy poszukiwacza wirtualnych skarbów do precyzyjnego skoku dopingowała za plecami grupka kibiców. Epoka „jeden gra – reszta patrzy” przeszła do historii. Przecież nawet pradziad wszystkich gier – Pong – udowadniał, że najlepsza zabawa jest wtedy, gdy rywalizuje się z żywym przeciwnikiem. Odkrywaliśmy zatem uroki multiplayera, zauważając, że wiele tytułów nabiera w tym trybie nowego blasku.
-- o tym, co było dalej, przeczytają Państwo w lipcowym (#251) num…