Przejdź do głównej zawartości

Genialne pomysły Jana Szczepanika

Urodzony w 1872 roku jako nieślubne dziecko, wcześnie opuszczony przez matkę Jan Szczepanik prawdopodobnie nie posiadał zbyt wielu własnych zabawek. Dzieciństwo spędził u ciotki w Krośnie, gdzie zapamiętano, że namiętnie rozkładał na części zabawki kolegów, by zobaczyć, jak działają.

Co gorsza, mimo że miał świetne oceny z matematyki i fizyki, kłopoty z greką sprawiły, że nie ukończył gimnazjum i nie mógł zdawać na wymarzoną politechnikę. Karierę zawodową rozpoczynał więc od posady wiejskiego nauczyciela. Uczył fizyki i… śpiewu, a choć był lubiany przez uczniów i przełożonych, widać było, że wolałby zająć się czymś innym. Władysław Jewsiewicki, biograf wynalazcy: „Szczepanik zawsze coś obliczał, notował, chodził zamyślony. Czasem w trakcie prowadzenia lekcji wybiegał nagle z klasy do domu, zapominał o uczniach i kreślił na tablicy wzory techniczne”. Podobno prowadził zeszyt, w którym notował projekty „motoru elektryczno-mechanicznego” czy „maszyny do telegrafowania rysunków”, ale oczywiście nie znalazł się nikt, kto zainwestowałby w pomysły 20-letniego prowincjonalnego nauczyciela.

Szukając swojej szansy, Szczepanik szybko porzucił zawód pedagoga i wyjechał do Krakowa. Klepał biedę, dorabiał sprzedając aparaty fotograficzne. Na szczęście właścicielem sklepu, w którym pracował, był Ludwik Kleinberg. Znany bankier i przedsiębiorca tak polubił młodego konstruktora, że sfinansował jego pierwsze pomysły. Te dotyczyły automatyzacji procesu produkcji wzorzystych tkanin i tkanych obrazów.

- dalszy ciąg obszernego szkicu o najbardziej twórczych latach Jana Szczepanika można przeczytać w serwisie Intel iQ.