Przejdź do głównej zawartości

[Z archiwum K] Gambleriada

(...) Pojawiło się blisko 8 tysięcy zwiedzających, którzy mogli zobaczyć na żywo nie tylko redaktorów swoich ulubionych magazynów, ale również zapoznać się z ofertą wszystkich wiodących dystrybutorów (CD Projekt, Digital Multimedia Group, IPS, Mirage) i producentów (MarkSoft, Avalon, Arrakis). Z ważniejszych wydarzeń: debiutujący w branży Techland pokazał Prawo Krwi, zaś Seven Stars pecetową wersję przygodówki Kajko i Kokosz, Nintendo z kolei chwaliło się konsolami SNES i Game Boy, a także rewolucyjnym, przenoszącym gry w trzeci wymiar Virtual Boyem (którym wówczas wszyscy się jeszcze zachwycali). Graczom udostępniono do sprawdzenia m.in. wersję demonstracyjną Wing Commandera IV, następcę Flashbacka, czyli Fade to Black, świeżutkie The Need for Speed, Command&Conquer, a także Phantasmagorię i Worms. Same hity. Największym przebojem okazał się jednak Mortal Kombat 3, który miał premierę dwa dni przed targami, i mimo sięgającej 200 zł ceny, sprzedawał się bardzo dobrze.

Głównym wydarzeniem pierwszej Gambleriady był jednak turniej Mortal Kombat 2. Gdy na łamach „Gamblera” ogłoszono, że odbędą się takie zawody, liczba chętnych przekroczyła możliwości organizatorów. Rozpisano zatem konkurs wiedzy z pytaniami dotyczącymi gry, który miał odsiać mniej zorientowanych, a dopiero później przystąpiono do pojedynków systemem play-off -przegrywający odpada. W turnieju zwyciężył Adam Wojtunik z Jasła, który wszystkie walki stoczył Skorpionem. „W pokazowej walce nasz zwycięzca zmierzył się z Alexem i bezlitośnie, bez szacunku dla powagi naszego redaktora, założył mu dwa razy flawlessa (Alex grał Kitaną). Ale nie ma się co dziwić, gdyż redaktor z konkurencyjnego miesięcznika, przyglądający się walkom, powiedział o Adamie Wojtuniku krótko: ten człowiek jest najlepszy na świecie”.

- ciąg dalszy artykułu napisanego przeze mnie w 2011 roku wciąż można przeczytać w serwisie Polygamia.pl. A w cyklu [Z archiwum K] zamierzam niekiedy przypominać takie właśnie drobiazgi sprzed lat. Owocnej lektury.

Popularne posty z tego bloga

Otchłań tekstu w magazynie Pixel

Pod koniec lat 90. granie przez internet to w Polsce wciąż zabawa dla garstki wybrańców. Nie dla nas barwne światy Ultimy Online, nawet kilka godzin spędzonych w MUD-zie jest wyróżnieniem.

Problem to dostęp do internetu, dla przeciętnego Kowalskiego osiągalny wyłącznie dzięki 0202122 – numerowi Telekomunikacji Polskiej. Połączenia blokują linię telefoniczną innym mieszkańcom i są notorycznie zrywane, szybkość przesyłu danych satysfakcjonuje co najwyżej miłośników tekstowych serwisów WWW oraz IRC-a, a dzień, w którym listonosz przynosi rachunek za telefon, jest najbardziej stresującym momentem miesiąca.

Nic dziwnego, że firma IPS, dystrybutor Originu, nie decyduje się sprzedawać w Polsce Ultimy Online – pioniera MMORPG, z setkami tysięcy graczy z całego świata i ogromnymi krainami fantasty, których wygląd podziwiać można w rzucie izometrycznym. Tylko nieco powszechniej dostępną rozrywką są darmowe MUD-y – multi-user dungeon – sieciowe gry tekstowe dla wielu osób, w których lakoniczne …

Recenzja książki z Robbo w "CD-Action"

W numerze 6/2018 poczytnego magazynu "CD-Action" ukazała się moja recenzja eksperymentalnej książki "Robbo. Solucja", która trochę mi się podobała, ale bardziej jednak nie. Dlaczego? O tym w tekście.

Złota era multiplayera w PSX Extreme

30 lat temu na urodziny dostałem od rodziców najlepszy prezent – drugi joystick. Otworzyło to przede mną i grupką znajomych (których wyraźnie przybyło, odkąd w moim domu pojawił się ośmiobitowy mikrokomputer) zupełnie nowy wymiar elektronicznej rozrywki.
Joystick kosztował wtedy równowartość miesięcznej pensji, ale było warto. Skończył się dla nas czas grania po kolei w River Raid i sprawdzania, kto lepiej popilotuje samolot w samobójczej misji nad rzeką. Skończyły się samotne wędrówki po azteckim grobowcu w Montezuma's Revenge, gdy poszukiwacza wirtualnych skarbów do precyzyjnego skoku dopingowała za plecami grupka kibiców. Epoka „jeden gra – reszta patrzy” przeszła do historii. Przecież nawet pradziad wszystkich gier – Pong – udowadniał, że najlepsza zabawa jest wtedy, gdy rywalizuje się z żywym przeciwnikiem. Odkrywaliśmy zatem uroki multiplayera, zauważając, że wiele tytułów nabiera w tym trybie nowego blasku.
-- o tym, co było dalej, przeczytają Państwo w lipcowym (#251) num…