Przejdź do głównej zawartości

Telewizja z kosmosu

W tamtych latach niedzielny wieczór był rodzinnym świętem. Po całym dniu spędzonym przy własnych sprawach, wspólnie siadaliśmy przed telewizorem nastawionym na odbiór Dwójki, aby zobaczyć audycję „Bliżej świata”. Na wypukłym ekranie Rubina z wypiekami na twarzach obserwowaliśmy fragmenty programów telewizyjnych z Zachodu i słuchaliśmy mądrych komentatorów w studiu. Jednak mówiąc szczerze, sprawy społeczno-polityczne nie bardzo interesowały ani młodszych, ani starszych. Wszyscy zgodnie czekaliśmy na część rozrywkową.

Jak miało okazać się po latach, nie byliśmy wcale wyjątkowi. Bartek Koziczyński w książce „333 popkultowe rzeczy PRL” wspomina: „Ględzenie o tym, że to, co widzimy, nie jest fajne, było złem koniecznym. Widzowie łaknęli migawek ze świata mody, sportu, wideoklipów i obowiązkowego Benny'ego Hilla na koniec”.

„Bliżej świata” było odpowiedzią Telewizji Polskiej na zainteresowanie społeczeństwa telewizją satelitarną – najnowszą, obok magnetowidów i mikrokomputerów, technologiczną rewolucją docierającą do nas z lepszej strony żelaznej kurtyny.

-- dalszy ciąg artykułu poświęconego początkom naszej fascynacji „telewizją z kosmosu” można przeczytać w serwisie Save the Floppy. Tamże felieton historyczny o fenomenie giełd komputerowych. Życzę przyjemnej lektury.

Popularne posty z tego bloga

Otchłań tekstu w magazynie Pixel

Pod koniec lat 90. granie przez internet to w Polsce wciąż zabawa dla garstki wybrańców. Nie dla nas barwne światy Ultimy Online, nawet kilka godzin spędzonych w MUD-zie jest wyróżnieniem.

Problem to dostęp do internetu, dla przeciętnego Kowalskiego osiągalny wyłącznie dzięki 0202122 – numerowi Telekomunikacji Polskiej. Połączenia blokują linię telefoniczną innym mieszkańcom i są notorycznie zrywane, szybkość przesyłu danych satysfakcjonuje co najwyżej miłośników tekstowych serwisów WWW oraz IRC-a, a dzień, w którym listonosz przynosi rachunek za telefon, jest najbardziej stresującym momentem miesiąca.

Nic dziwnego, że firma IPS, dystrybutor Originu, nie decyduje się sprzedawać w Polsce Ultimy Online – pioniera MMORPG, z setkami tysięcy graczy z całego świata i ogromnymi krainami fantasty, których wygląd podziwiać można w rzucie izometrycznym. Tylko nieco powszechniej dostępną rozrywką są darmowe MUD-y – multi-user dungeon – sieciowe gry tekstowe dla wielu osób, w których lakoniczne …

Recenzja książki z Robbo w "CD-Action"

W numerze 6/2018 poczytnego magazynu "CD-Action" ukazała się moja recenzja eksperymentalnej książki "Robbo. Solucja", która trochę mi się podobała, ale bardziej jednak nie. Dlaczego? O tym w tekście.

Złota era multiplayera w PSX Extreme

30 lat temu na urodziny dostałem od rodziców najlepszy prezent – drugi joystick. Otworzyło to przede mną i grupką znajomych (których wyraźnie przybyło, odkąd w moim domu pojawił się ośmiobitowy mikrokomputer) zupełnie nowy wymiar elektronicznej rozrywki.
Joystick kosztował wtedy równowartość miesięcznej pensji, ale było warto. Skończył się dla nas czas grania po kolei w River Raid i sprawdzania, kto lepiej popilotuje samolot w samobójczej misji nad rzeką. Skończyły się samotne wędrówki po azteckim grobowcu w Montezuma's Revenge, gdy poszukiwacza wirtualnych skarbów do precyzyjnego skoku dopingowała za plecami grupka kibiców. Epoka „jeden gra – reszta patrzy” przeszła do historii. Przecież nawet pradziad wszystkich gier – Pong – udowadniał, że najlepsza zabawa jest wtedy, gdy rywalizuje się z żywym przeciwnikiem. Odkrywaliśmy zatem uroki multiplayera, zauważając, że wiele tytułów nabiera w tym trybie nowego blasku.
-- o tym, co było dalej, przeczytają Państwo w lipcowym (#251) num…