Przejdź do głównej zawartości

Posty

Wyświetlanie postów z styczeń, 2015

Pecet po polsku

Władysław Turski, jeden z najbardziej znanych polskich informatyków, już w 1980 roku pisał, że w świecie komputerów następuje bardzo istotna zmiana – pojawiają się „niewielkie (rozmiarów telewizora) programowane maszyny cyfrowe wyposażone w klawiaturowe urządzenie wprowadzania informacji, ekranowe urządzenie wyprowadzania informacji i biblioteki gotowych programów”. Urządzeniami tymi są komputery osobiste – tanie i coraz bardziej dostępne. Nie w tym jednak, jak podkreślał Turski, tkwi istota zasadniczej różnicy w nowym rozumieniu informatyki: „osobisty komputer jest przeznaczony do jednoosobowej obsługi przez człowieka bez specjalnego wykształcenia informatycznego – pisał informatyk. – Zmiany, jakie z tego wynikną w wielu sferach naszego życia, można porównać ze zmianami, jakie nastąpiły po wynalezieniu druku”.

-- ciąg dalszy artykułu o pierwszych próbach zbudowania polskiego komputera osobistego można przeczytać w serwisie Intel iQ.

Fantasolo: historia wielkiej przygody w magazynie "Pixel"

Hej Śmiałku! To o Tobie mówią, że w Twoich żyłach zamiast krwi płynie lodowata woda, a Twoje mięśnie są z najszlachetniejszej stali – pisze w 1987 roku Jacek Ciesielski, redaktor tygodnika młodzieżowego „Razem”. Dla wielu czytelników magazynu słowa te oznaczają początek wielkiej przygody.

Ciesielski przez całe lata 80. wytrwale popularyzuje w prasie gry planszowe, komputerowe i fabularne (tak przetłumaczył obco brzmiący dla Polaków termin role-playing games). Rozrywki te wymagają jednak kosztownych i trudno osiągalnych w PRL-u rekwizytów. Aby zdobyć podręcznik RPG czy planszówkę, trzeba liczyć na uprzejmość mieszkającej na Zachodzie rodziny lub wykorzystać zagraniczną delegację rodzica, a zabawki takie kosztują co najmniej równowartość miesięcznej pensji (nie mówiąc o komputerach, których zakup to wydatek nawet rocznych zarobków). Do tego, żeby skorzystać z tych nowinek, potrzebna jest – wcale wówczas nieoczywista – znajomość języka angielskiego. Dlatego Polska Ludowa lat 80. oferuje…

Recenzja Dungeon Hunt w magazynie "Pixel"

Schodzę w głąb kolejnego lochu, nerwowo patrząc na wskaźnik zdrowia. Smok, którego zabiłem przed chwilą, trochę mnie jednak poturbował. Kończy się też olej do pochodni, więc za chwilę korytarze spowije mrok. Jak wtedy zobaczę potwora schowanego za zakrętem? Czuję, że moja spocona ze strachu ręka coraz mocniej zaciska się na toporze bojowym… tfu! na joysticku. Teraz żałuję, że po załadowaniu gry do pamięci wybrałem aż trzeci poziom trudności.

Ćwierć wieku temu, odwiedzając giełdę komputerową, patrzyłem z zazdrością, jak zamożni właściciele Atari ST i Amigi, uruchamiają Dungeon Mastera, aby w podziemnych labiryntach toczyć w czasie rzeczywistym pojedynki z golemami, ogrami i smokami. Kanadyjczyk Jim Wilkinson, autor Dungeon Hunt, sprawił, że wreszcie i ja – ubogi atarowiec ośmiobitowy – mogę poczuć te emocje na własnej skórze...

-- dalszy ciąg recenzji mocnego kandydata do tytułu gry roku 2014 w kategorii Atari 400/800/XL/XE można przeczytać w numerze 1/2015 miesięcznika „Pixel”.

Bajty polskie w "CD-Action"!

"Po »Bajty polskie« powinien sięgnąć każdy, kogo choć trochę interesuje historia gier, w szczególności zaś to, co działo się przez lata na naszym własnym podwórku. Dla nas, weteranów, będzie to nasycona wieloma ciekawostkami sentymentalna podróż do czasów dzieciństwa i młodości. Dla młodszych czytelników obraz świata, który często może wydawać się niemalże fantastyczny i niewiarygodny, szczególnie w zestawieniu z obecną, jakże zwyczajnie normalną sytuacją." /fragment recenzji z serwisu gram.pl/

Tych wszystkich, którzy jeszcze nie mieli okazji jej przeczytać, informuję, że książka "Bajty polskie" w wydaniu 2.0, poprawionym i uzupełnionym, jest obecna, w formatach pdf, epub i mobi, na płycie dołączonej do numeru 2/2015 magazynu "CD-Action". Zapraszam do kiosków.

SAM, ostatni ośmiobitowiec

Na początku lat 90. nawet najwięksi miłośnicy komputerów ośmiobitowych rozumieli już, że trzeba wreszcie porzucić sentymenty i wymienić sprzęt na nowszy. „Cały cywilizowany świat od dawna umie liczyć do szesnastu” – tłumaczył fanom Atari i Commodore magazyn „Top Secret”. Jednak w tym samym czasie „Bajtek” opublikował wywiad z Brytyjczykiem, który twierdził, że ośmiobitowiec nadal może wystarczyć. Zatrzymać bieg historii próbował… klon ZX Spectrum.

Brytyjczykiem tym był Alan Miles, który przyjechał do Polski, by wprowadzić na nasz rynek komputer SAM Coupé. Działanie takie miało sens, o ile bowiem na Zachodzie SAM musiał konkurować z szesnastobitowcami (będąc w tej konfrontacji bez żadnych szans), o tyle w Polsce jego głównymi rywalami były wciąż obecne w wielu domach Atari XL/XE i Commodore 64. A z nimi nowy ośmiobitowiec mógł wygrać. Właśnie dlatego Coupé prezentowano na warszawskich targach Computer ’91, a Miles przekonywał Polaków, że: „do naszych zastosowań – dzieci, szkoła, zabaw…

Latający smok nad Warszawą

„Wydawało mi się dziwne, żeby umysł ludzki nie był zdolny poprzez swą wiedzę dojść do tego, co z natury zostało udzielone innym istotom od nas niższym” – pisał Tytus Liwiusz Borytani, z zazdrością spoglądając na wzbijające się w powietrze ptaki. Wierzył, że dzięki potędze rozumu wkrótce latać będzie także człowiek.

-- historię zapomnianego włoskiego wynalazcy, który „ofiarował swój rozum królowi polskiemu”, przybliżam w serwisie Intel iQ.