Przejdź do głównej zawartości

Operacja kryptonim "WOLAND"

Na początku lat 90. ośmiobitowe Atari umiera na naszych oczach. Choć nadal jest to najpopularniejszy komputer wśród polskiej młodzieży, na Zachodzie przestają ukazywać się przeznaczone dla tego urządzenia programy i gry. W efekcie posiadacze poczciwych atarynek z zazdrością patrzą na właścicieli Commodore 64 i Amigi, którzy na niedzielnych giełdach przebierają w nowościach. „Może czas odstąpić tę myśl technologiczną dalej na wschód” – uprzejmie sugeruje na łamach „Top Secret” Waldemar „Pegaz Ass” Nowak. Nie wszyscy jednak chcą skorzystać z tej propozycji.

Miłośnikom Atari z pomocą przychodzą krajowi autorzy, a rodzime gry, choć przecież nie muszą obawiać się (nieistniejącej) zagranicznej konkurencji, zachwycają pomysłami i jakością wykonania. Laboratorium Komputerowe Avalon słynie ze znakomitych komnatówek (Misja, Hans Kloss) i przygodówek (Klątwa, Władcy Ciemności), Mirage proponuje świetne strategie (Kolony, Władca, Książę) i strzelaniny (Operation Blood, Najemnik), a ASF zaskakuje ciekawymi produkcjami z pogranicza różnych gatunków (Miecze Valdgira, Magia Kryształu czy Artefakt Przodków). Oferta dla graczy jest bogata, z czasem jednak zaczyna nużyć przewidywalnością kolejnych wojennych czy kosmicznych misji lub wędrówek po niemal identycznych krainach fantasy. Studiujący na Uniwersytecie Warszawskim informatykę Mariusz Jachimczuk postanawia zaprosić posiadaczy małego Atari do nieco innego świata: bazarów, mafii, szemranych interesów, łapówek, przestępczości i przemytu. Jak wspomina: „wychowałem się w Białej Podlaskiej, więc takie klimaty były mi dobrze znane”. Przez ponad pół roku projektuje, pisze kod i piksel po pikselu tworzy grafikę gry Inspektor.

-- ciąg dalszy tekstu został opublikowany w 98. numerze magazynu „Secret Service”. Tamże mój drobiazg poświęcony najważniejszym growym wydarzeniom roku 2002 – pierwszego z tych, których stary „SS” nie mógł opisywać. Polecam się uwadze czytelników.

Popularne posty z tego bloga

Otchłań tekstu w magazynie Pixel

Pod koniec lat 90. granie przez internet to w Polsce wciąż zabawa dla garstki wybrańców. Nie dla nas barwne światy Ultimy Online, nawet kilka godzin spędzonych w MUD-zie jest wyróżnieniem.

Problem to dostęp do internetu, dla przeciętnego Kowalskiego osiągalny wyłącznie dzięki 0202122 – numerowi Telekomunikacji Polskiej. Połączenia blokują linię telefoniczną innym mieszkańcom i są notorycznie zrywane, szybkość przesyłu danych satysfakcjonuje co najwyżej miłośników tekstowych serwisów WWW oraz IRC-a, a dzień, w którym listonosz przynosi rachunek za telefon, jest najbardziej stresującym momentem miesiąca.

Nic dziwnego, że firma IPS, dystrybutor Originu, nie decyduje się sprzedawać w Polsce Ultimy Online – pioniera MMORPG, z setkami tysięcy graczy z całego świata i ogromnymi krainami fantasty, których wygląd podziwiać można w rzucie izometrycznym. Tylko nieco powszechniej dostępną rozrywką są darmowe MUD-y – multi-user dungeon – sieciowe gry tekstowe dla wielu osób, w których lakoniczne …

Recenzja książki z Robbo w "CD-Action"

W numerze 6/2018 poczytnego magazynu "CD-Action" ukazała się moja recenzja eksperymentalnej książki "Robbo. Solucja", która trochę mi się podobała, ale bardziej jednak nie. Dlaczego? O tym w tekście.

Złota era multiplayera w PSX Extreme

30 lat temu na urodziny dostałem od rodziców najlepszy prezent – drugi joystick. Otworzyło to przede mną i grupką znajomych (których wyraźnie przybyło, odkąd w moim domu pojawił się ośmiobitowy mikrokomputer) zupełnie nowy wymiar elektronicznej rozrywki.
Joystick kosztował wtedy równowartość miesięcznej pensji, ale było warto. Skończył się dla nas czas grania po kolei w River Raid i sprawdzania, kto lepiej popilotuje samolot w samobójczej misji nad rzeką. Skończyły się samotne wędrówki po azteckim grobowcu w Montezuma's Revenge, gdy poszukiwacza wirtualnych skarbów do precyzyjnego skoku dopingowała za plecami grupka kibiców. Epoka „jeden gra – reszta patrzy” przeszła do historii. Przecież nawet pradziad wszystkich gier – Pong – udowadniał, że najlepsza zabawa jest wtedy, gdy rywalizuje się z żywym przeciwnikiem. Odkrywaliśmy zatem uroki multiplayera, zauważając, że wiele tytułów nabiera w tym trybie nowego blasku.
-- o tym, co było dalej, przeczytają Państwo w lipcowym (#251) num…