Przejdź do głównej zawartości

Posty

Wyświetlanie postów z grudzień, 2014

Operacja kryptonim "WOLAND"

Na początku lat 90. ośmiobitowe Atari umiera na naszych oczach. Choć nadal jest to najpopularniejszy komputer wśród polskiej młodzieży, na Zachodzie przestają ukazywać się przeznaczone dla tego urządzenia programy i gry. W efekcie posiadacze poczciwych atarynek z zazdrością patrzą na właścicieli Commodore 64 i Amigi, którzy na niedzielnych giełdach przebierają w nowościach. „Może czas odstąpić tę myśl technologiczną dalej na wschód” – uprzejmie sugeruje na łamach „Top Secret” Waldemar „Pegaz Ass” Nowak. Nie wszyscy jednak chcą skorzystać z tej propozycji.

Miłośnikom Atari z pomocą przychodzą krajowi autorzy, a rodzime gry, choć przecież nie muszą obawiać się (nieistniejącej) zagranicznej konkurencji, zachwycają pomysłami i jakością wykonania. Laboratorium Komputerowe Avalon słynie ze znakomitych komnatówek (Misja, Hans Kloss) i przygodówek (Klątwa, Władcy Ciemności), Mirage proponuje świetne strategie (Kolony, Władca, Książę) i strzelaniny (Operation Blood, Najemnik), a ASF zaskakuje…

Czy polski wynalazca wyprzedził braci Lumière?

Był rok 1891, gdy podczas spaceru warszawskimi ulicami nastoletni Kazimierz Prószyński natrafił na afisz zachęcający do udziału w pokazie "ożywionych fotografii". Zaciekawiony, wszedł do małej, ciemnej sali, gdzie prezentowano "elektrotachiskop" wynaleziony przez Ottomara Anschütza. Tajemnicze urządzenie wyświetlało obraz o wielkości kilkunastu centymetrów, na którym widać było konnego jeźdźca pokonującego przeszkodę, a ta ruchoma scena, składająca się z 24 wykonanych szybko po sobie fotografii na szkle, prezentowana była w pętli. Umieszczone na bębnie klisze przesuwały się przed podświetlonym otworem, na który patrzył widz. Złudzenie ruchu było nieodparte. Zafascynowany pokazem Prószyński prawdopodobnie nie przeczuwał, że wydarzenie to zmieni całe jego przyszłe życie. [dalszy ciąg artykułu w serwisie Intel iQ]