Przejdź do głównej zawartości

Posty

Recenzja książki z Robbo w "CD-Action"

W numerze 6/2018 poczytnego magazynu "CD-Action" ukazała się moja recenzja eksperymentalnej książki "Robbo. Solucja", która trochę mi się podobała, ale bardziej jednak nie. Dlaczego? O tym w tekście.
Najnowsze posty

Służba Bezpieczeństwa na tropie Inspektoratu Pantera

W numerze 2/2017 półrocznika "CzasyPismo" ukazał się mój artykuł poświęcony konspiracyjnej organizacji "K-6" (znanej również jako "Inspektorat Pantera", którą kierował nieulękły, tropiony przez funkcjonariuszy SB kapitan Huck Fin. Niebagatelną rolę w tej historii odegrała również Wyprawa Tysiąca Przygód "Świata Młodych".

Polecam się łaskawej uwadze P.T. Czytelników.

Ruskie jajka w "CD-Action"

Pod koniec lat 80. na polskich bazarach i targowiskach pojawiła się nowość, która z miejsca podbiła serca graczy – wyprodukowane w Związku Radzieckim pod szyldem Elektronika „gry mikroprocesorowe”. Dzięki przystępnej cenie to one – a nie ośmiobitowe komputery – dla wielu z nas stanowiły pierwszy kontakt z elektroniczną rozrywką...

... teraz natomiast ja opisuję ich historię w numerze 3/2018 poczytnego magazynu „CD-Action”.

Polecam się łaskawej uwadze czytelników.

W ringo graj ze mną... "Ale historia"

Powstała blisko 60 lat temu gra ringo, polegająca na przerzucaniu gumowej obręczy nad siatką, miała być darem Polski dla świata. Dziś mało kto jednak o niej pamięta...

... dlatego przypominam o niej w numerze 3/2018 tygodnika "Ale Historia", dodatku do "Gazety Wyborczej", oraz pod tym linkiem (dostępnym dla posiadaczy prenumeraty cyfrowej).

Polecam się łaskawej uwadze.

Nowe, choć ośmiobitowe w CD-Action

Tworzenie gier na stare platformy to nie lada sztuka – trzeba wiedzieć, jak wydobyć z tych magicznych maszyn więcej niż inni w ciągu ostatnich 35 lat. No i poświęcić wiele wieczorów na stworzenie czegoś, co doceni garstka koneserów. Wciąż znajdują się jednak tacy, którzy to robią. Posiadacze ośmiobitowych maszyn spod znaku Atari i Commodore mogą spodziewać się naprawdę gorącej jesieni.

-- ciąg dalszy w numerze 12/2017 poczytnego magazynu „CD-Action”. Polecam się łaskawej uwadze czytelników.

Nie ma silnych, by to zlikwidować

Lepiej późno niż wcale. Tom 9. (datowany na rok 2016) "Przeglądu Archiwalnego Instytutu Pamięci Narodowej" z trudem, ale dociera do instytucji i bibliotek. Czy i kiedy dotrze do rąk zainteresowanych czytelników, tego nie wiem, ale z kronikarskiego obowiązku odnotowuję, że w ww. widmowym periodyku pojawił się również mój artykuł zatytułowany "Nie ma silnych, by to zlikwidować". Służba Bezpieczeństwa wobec wideorewolucji, poświęcony fenomenowi docierania do Polski technologii VHS i temu, jak kasety wideo odrobinę pomogły obalić komunizm. Gdyby komuś udało się doń dotrzeć - polecam.

Na szlaku "Niewidzialnej ręki"

„Kiedy rankiem skrzypnęły drzwi i staruszka wyszła przed dom, wszędzie było cicho i spokojnie. Tylko w zaroślach coś się poruszyło – ale któżby na to zwracał uwagę. Może kot? Może kura sąsiadów? Drogę przejechał ktoś na rowerze, potem Józef Grzelak przegnał krowy na łąkę. Wszystko było zwyczajnie, jak każdego dnia. A tu nagle… Babcia Marciniakowa oniemiała! Okazało się, że jej podwórko zostało dokładnie wysprzątane przez nocnych gości, po których pozostał krótki anonimowy list”.Tak właśnie dokładnie 60 lat temu na łamach "Świata Młodych" narodziła się Niewidzialna Ręka.

O tym, co było dalej, przeczytacie w "Gazecie Wyborczej" z 14 sierpnia (w dodatku "Ale Historia") i pod tym linkiem. Polecam się łaskawej uwadze.